„Życie bez ograniczeń” – największa dawka motywacji prosto od Nicka Vujicicia

Spread the love

Wielu z nas brakuje dziś motywacji. Nie tylko do stawiania sobie większych celów, ale także tych znacznie skromniejszych. Jedni zauważają, że nie mają szansy na rozwój i poprawę swojej sytuacji ze względu na niską pozycję społeczną, inni z kolei usprawiedliwiają się brakiem czasu czy wymieniają inne bariery. Fakt jest jednak taki, że wszelkie przeszkody sprowadzają się do głowy i myślenia. Sęk w tym, aby to zmienić. Nie ma lepszego na to sposobu, aniżeli spotkanie z ludźmi, przed którymi życie nie rzuciło pod nogi kłód, ale prawdziwy las. Takim kimś jest Nick Vujicic.

Kim jest Nick Vujicic?

Jako że o wysokiej motywacji duża rzesza Polaków (i nie tylko) może tylko pomarzyć, osoba Nicka Vujicicia dla wielu pewnie jest anonimowa. Zacznijmy od tego, że jest to autor światowego bestsellera „Bez rąk. Bez nóg. Bez ograniczeń.”. Osobiście książkę tę przeczytałem w dwa dni i przyznam się, że mało która lektura potrafiła mnie wciągnąć tak dogłębnie, a nie powiem, lubię sobie poczytać i raczej jestem miłośnikiem prozy. W tym przypadku spotkałem się nie tylko z niesamowitą historią, ale też ogromną motywacją w dążeniu do celu.

Australijczykowi udało się to w pełni. Mimo iż nie było mu łatwo. Wystarczy zauważyć, że urodził się on bez nóg i rąk. Wyobrażacie sobie życie bez czterech kończyn? Ja też nie. Dlatego tym bardziej byłem zdziwiony faktem, jak daleko udało mu się dojść w życiu, a to przecież nie koniec, bo Australijczyk jest młodym człowieczkiem. Ma dopiero 35 lat i ani myśli, aby się załamywać, rozpaczać czy zaprzestawać walki o lepsze jutro.

Bez wątpienia, obecnie jest to jeden z lepszych motywatorów na świecie. Jego profil na Facebooku śledzi ponad 4 miliony fanów. Dodatkowo prowadzi on również blisko 40 kanałów w serwisie YouTube. Całkiem sporo jak na osobę z takim stopniem niepełnosprawności.

Vujcic gościem kongresu „Życie bez ograniczeń”

Dlaczego w ogóle Wam o nim wspomniałem? Nie bez powodu. Australijczyk serbskiego pochodzenia będzie bowiem głównym gościem kongresu „Życie bez ograniczeń”, które już 27 października odbędzie się we Wrocławiu. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę się już doczekać, jak zobaczę go na żywo. Tym bardziej że jego wykład będzie tłumaczony na język polski. Wszystkie słowa, z pewnością o życiu, drodze do sukcesu, ale pewnie też napotykanych od urodzenia przeszkodach, trafią do odbiorców i jestem tego pewny, zrobią na mnie i innych ogromne wrażenie.

Może nie jestem, Bóg wie kim i raczej nie mam zamiaru zostać prezydentem, prezesem wielkiej firmy czy naftowym oligarchą, to mam kilka marzeń, których dotychczas nie spełniłem ze względu na obawy (przynajmniej tak mi się wydaje). Czy po kongresie i wysłuchaniu Vujcicia pójdę o krok dalej? Mam nadzieję, bo lepszego motywatora na końcówkę roku wymarzyć sobie nie można.

Dodam jeszcze tylko, że poza Australijczykiem na kongresie zagoszczą inni wspaniali goście. Prelegentami zostali Melanie Nelson, Szczepan Brzeski, Krzysztof Hillar, Artur Makieła, Roland Tokko czy Łukasz Milewski. Oj, będzie się działo. Ja tam będę. A Wy? Jesteście gotowi na ogromną dawkę motywacji prosto z ust najlepszych motywatorów w swoim fachu?

Dodaj komentarz

Your email will not be published. Name and Email fields are required.